Golem Show #3
25 lutego 2010
CRK
ul. Jagiellończyka 10c/d
Wrocław-Nadodrze
Godz. 20.00 – film + wystawa
Godz. 20.30 – koncert
Wjazd: 15PLN
Muzyka:
![Bjerga - Tou Scene 24[1]. januar 2008 liten060](http://g0lem.files.wordpress.com/2009/12/bjerga-tou-scene-241-januar-2008-liten060.jpg?w=680&h=510)
Sindre Bjerga od lat podpina się do tajnych, upiorno-drone’owych częstotliwości. Pomimo ciągłego wydawania materiału w rozmaitych labelach, wciąż przechwytywał widmowe transmisje z szarej próżni. Spodziewajcie się psychodelicznych drone’ów, spotykających od czasu do czasu skrawki dźwięków rozmagnetyzowanych taśm oraz odrobine “concrete music” opartej na brzmieniach zepsutych przyborów kuchennych. Od 2004 roku Sindre kolaboruje z Jan-M. Iversenem w duecie Bjerga/Iversen.
Ostatnie wydania: “Electrical Centrifuge” (Striate Cortex), “Can’t go fast enough to get there early” (kolaboracja z Robertem Hortonem / Blackest Rainbow).
http://www.myspace.com/sindrebjerga
http://www.myspace.com/bjergaiversen

Nils Rostad – malarz, muzyk-samouk, od lat parający się gitarowym graniem improwizowanym, o bardzo uczuciowym i personalnym charakterze. Więcej zawdzięcza amerykańskim prymitywistom jak Dredd Foole, Loren Connors czy Christina Carter, aniżeli europejskim tradycjom awangardy i free jazz’u. Rostad gra również w duecie z Sindre Bjerga pod nazwą Magnetic North Duo.
Ostatnie wydanie: “Recorded with a microphone standing on a table” (Striate Cortex).
http://www.myspace.com/rostadnils
Thaw - Hubert Napiórski pod tym aliasem koncentruje się na muzyce preparowanej, elektroakustycznej, noise, drone, field recording. Działa od 1996 – jego projekt Astipalea (http://www.astipalearecords.pl.tl ), pod szyldem którego wydaje muzykę swoją i innych działa od 25 sierpnia 2002. Jest oficjalnym i jedynym polskim dystrybutorem portugalskiej wytwórni Creative Sources wydającej muzykę improwizowaną ( www.creativesourcesrec.com). W pracy operuje różnymi technikami – głównie analogowo akustycznymi, gra na akustycznych laptopach. Zajmuje się również fotografią, pisze opowiadania, wiersze, teksty o kulturze muzycznej.
Film:
“Smród”. Etiuda studencka wyreżyserowana przez Artura Urbańskiego przy współpracy Xaverego Żuławskiego w 1994 roku. Piętnastomitowa produkcja opowiada o przypadkowym konflikcie dwóch diametralnie różnych osobowści, zakończonym tragedią. Film został uhonorowany pierwszą nagrodą na Międzynarodowym Festiwalu Studenckim w Nowym Jorku (1995) oraz wyróżnieniem na festiwalu filmowym w Brnie (1996).
“Orbus Perrorum” – Wystawa fotografii Marcina Wiktorskiego
“Orbus Perrorum”
Urodzony w 1974 roku w Cieplicach Śląskich Zdroju. W 2002 roku ukończył Etnologię i Antropologię Kulturową na Uniwersytecie Wrocławskim , a rok wcześniej Wyższe Studium Fotografii w Jeleniej Górze w pracowni Wojciecha Zawadzkiego.
Od 2004 roku jest członkiem międzynarodowej organizacji artystycznej „L’entreprise’ ( www.lentreprise.net ). Współpracuje z Domem Fotografii „PAKT’ ( www.pakt-gallery.pl ),. Obecnie jest wykładowcą fotografii w CKK Profesja. Od kilkunastu lat związany z Galerią Sztuki Industrialnej ( Art and Industrial Galery ) we Wrocławiu. Wraz z Przemkiem Nowakiem współorganizowal festiwal fotografii Fotofest Wrocław 2006 oraz Foto Space 2007. Jest też organizatorem multimedialnego festiwalu Podwodny Wrocław i wielu wydarzeń artystycznych we Wrocławiu. Od dwóch lat jest dyrektorem artystycznym wrocławskiego Browaru Mieszczańskiego, gdzie prowadzi Galerie BrowArt (www.browar.wroc.pl) .
Kongh, Forge od Clouds, Merkabah, Halomirella Gobi – zdjęcia
fot. Oliwia Misztur
Planowane trasy koncertowe
At The Soundawn (It) + Guantanamo Party Program (Pl)
6 maja 2010 – Bielsko-Biała
7 maja 2010 – TBA
8 maja 2010 – Wrocław
Celeste (Fr) + Reka (Ru)
13 maja 2010 – Warszawa
14 maja 2010 – TBA
15 maja 2010 – Wrocław
Daty mogą ulec nieznacznym korektom. Więcej informacji wkrótce.
}e{nigmaplasme (Jeff Gburek) + X-Navi:et + Suture Navigator
Dalek, Echoes of Yul, ddekombinacja
Nie lubię hip-hop’u. Wyjątkiem jest Polaroid Android – za koncept połączenia punk-rocka z hip-hop’em i za eksperymenty, Kaliber44 przez sentyment, blisko moich fascynacji muzycznych leży Techno Animal, a i jedną płytę projektu Dalek puszczam sobie czasami dla relaksu. Na koncert tego ostatniego wybrałem się bardziej przez wzgląd na supporty. Pierwszy z nich – ddekombinacja – jest mi znany dzięki płycie, którą chłopaki nagrały i udostępnili za darmo w sieci. Jednak wcześniej poznałem Rekombinację – dziwnego Mariana, którego pamiętam z imprez hardtek w Wagonie, kiedy powoli zaczął je zalewać breakcore. Marian zawsze grał późno, serwując rytmiczną, połamaną sieczkę, w której zawsze starałem się odnaleźć jakiś element muzyki tanecznej. Koniec końców zagrał na jednej ze współorganizowanych przeze mnie imprez w Wagonie. Było srogo. Potem przyszła owa płyta ddekombinacji pełna breakcore’owych wstawek, metalowych sampli, energii czy wręcz agresji, a to wszystko z wokalem (Kidd). Pełen zaciekawienia poszedłem do Firleja i chłopaki nie zawiodły moich oczekiwań, poza tym, że wolałbym jednak jakiś przester na wokalu, a może i jakąś nim zabawę. Byłem pod większym jeszcze wrażeniem, kiedy okazało się, że niezawodny Ableton Live padł w laptopie i wszystko trzeba było przygotować na godzinę przed występem.
Jako drudzy z kolei zagrali Opolanie z Echoes of Yul. Po popełnionej gdzieś na tym blogu recenzji, trudno by mi było napisać coś złego o tym zespole. Na szczęście zespół nie dał mi żadnego ku temu powodu. Gitarowe down-tempo bogato okraszone elektroniką, z dokooptowanym perkusistą. Brzmiało to potężnie, a i zagrane wszystko zostało perfekcyjnie. Jest jednak małe „ale”: ów perfekcjonizm nie dopuszcza błędów, granie kawałków wygląda mechanicznie, brakuje tu żywiołowości i błędu. Echoes of Yul może być tym zespołem, który wypłynie dzięki znakomitym płytom, ale niekoniecznie zdobędzie koncertową publiczność. Nie jest to wszak zarzut w stosunku do muzyki, tylko do sposobu jej grania. Niemniej jednak pozostaję oddanym fanem Opolan, a tym, którzy są ciekawi ich innych projektów polecam Festiwal Ambientalny, na którym zagrają 6 grudnia na Włodkowica 21 we Wrocławiu jako Opollo.
A Dalek? Cóż, wyjątkowo do mnie nie przemówił. Jakoś nie potrafiłem się wkręcić w tę muzykę, ponoć jego ostatni koncert był lepszy. Ponieważ zmyłem się sprzed sceny po pięciu minutach, daruję sobie pisanie czegokolwiek.
Ogólnie koncert był jednak jednym z najlepszych, na których byłem. Bo i muzycznie mi dogodził, i zaskoczył frekwencją, na którą chyba każde środowisko i subkultura wysłała swoich przedstawicieli. Znajomych przyszło tylu, w tym dawno nie widzianych, że nie wiadomo było z kim pogadać. Generalnie uśmiech nie schodził mi z twarzy do afteru w Mleczarni, kiedy to usnąłem.
Noise Devastation vol.7 – Relacja
Zaczęło się od zalania laptopa Panic Bedroom piwem. Szczęście w nieszczęściu: komputer był odpowiedzialny jedynie za wizualizacje, które koniec końców udało się odpalić i zespół mógł zacząć koncert. Wrocławsko-radomski duet zaprezentował około półgodzinnego seta w klimatach rytmicznego industrialu, udekorowanego przesterowanymi wokalami oraz żelastwem własnej roboty, wzbogacającym brzmienie laptopowych struktur dźwiękowych. Wizualizacje przedstawiające bombardowania i wojnę, ocierały się o sztampę, podobnie jak wplecione teutońskie pieśni. Jak na drugi występ całkiem-całkiem, może koncert w Poznaniu wniesie coś nowego (tym bardziej, że Panic Bedroom zaprezentuje się jako trio).
Parę dni wcześniej dostałem wiadomość, że z line-up’u odpadnie C-Drik, na którego obecność szczerze liczyłem, cóż – wypadki się zdarzają – trzeba sobie z takimi sytuacjami jakoś radzić. Zamiast queer-noise’owca przyjechał kielecki duet Eyecons, którego członkowie nieraz już gościli we Wrocławiu ze swoimi solowymi projektami (The Sleep Sessions i Rez Epo). Chłopaki do gry używali jedynie mikserów, postawili więc na sprzętowy minimalizm, natomiast to, co osiągnęli zostało przez niektórych okrzyknięte występem numer jeden. Głośny, pełen zmian temp i barw dźwiękowych koncert był naprawdę świetny. Eyecons jest projektem naprawdę godnym polecenia.
Mindfuckingboy, projekt z Singapuru, rozłożył swój występ na dwie części, co spowodowane było uszkodzeniem adaptera, odpowiadającego za zasilanie. Szczerze mówiąc posłuchałem koncertu przez kilka minut i wymiękłem, dawno nie słyszałem czegoś tak głośnego. Brzmiało to jak narastające piekło, nawarstwiające się ściany dźwięku, kończące się… ciszą. Potem cisza nie była już zaplanowana, gdyż padł wspomniany adapter. Druga część koncertu odbyła się, kiedy wszyscy inni skończyli grać. W ruch poszedł metalowy zlew i rura PCV, oba elementy rozniesione po sali przez publikę. Wyszły więc dwa krótkie sety, aczkolwiek bardzo energetyczne.
Po pierwszym secie Mindfuckingboya zainstalował się Gokkun – szalony Bułgar, który gościł już we Wrocławiu w kwietniu, podczas trasy z Kylie Minoise. Jego występy rzadko przekraczają 10 minut, tak było i tym razem. Pokombinowany harsh trans noise zagrany na podłodze, zakończony obrażeniami głowy i amokiem Martina. Naprawdę imponujący występ.
Schloss Tegal zaskoczył wiele osób, szczególnie tych, które pamiętały jego występ na trzeciej edycji Noise Devastation, kiedy to hałas był tak wielki, że sypał się tynk z sufitu, a ściany drżały. Tym razem przyszło nam odkryć niejako powrót do ambientowej przeszłości Richarda Schneidera. Powolne, transowe smugi dźwięku nachodziły na siebie, tworząc soniczny kolaż wzmacniany niekiedy przemysłowymi dźwiękami, które stanowiły jednak ułamek ogólnego konceptu. Tak więc nowa płyta Schloss Tegal, będzie bliższa „Oranur III” niż „Myth of Meat”.
Całość wypadła bardzo dobrze, dopisali ludzie, a i after ciągnął się do wczesnych godzin porannych. Singapurczycy bardzo wylewnie dziękowali za koncert, oświadczając, że na pewno chcą wrócić do CRK i że zrobią to wraz z C-Drik, prezentując ich wspólny projekt, także siódma edycja, choć ostatnia w tym roku, na pewno nie będzie ostatnią w ogóle. Trzymajcie rękę na pulsie.
Apostazja Festival 3 – ostateczne info
Festiwal Apostatów zmienił cenę i miejsce, poniżej ostateczne informacje na temat tego wydarzenia:

Dalek w Firleju
11 listopada 2009 w Firleju wystąpi Dalek. Jako support zagrają: Echoes of Yul i ddekombinacja. Koncert zacznie się o 20.30, bilety kosztują 15 zł.

RUPASOFF w Klubie Rura
Jazz Klub Rura ul. Łazienna 4
30.11.2009 godz. 20.30
RUPASOFF to projekt Tamasa Rupasoffa basisty legendarnego zespołu Trottel Stereodream Experience, występującego też pod nazwą Trottel, Troxx, Monoderam. Rupasoff jest też założycielem wytwórni Trottel Records, która wydaje najciekawsze węgierskie zespoły z szeroko pojętej sceny Etno.
Projekt Rupasoff to swoiste podsumowanie jego ponad dwudziestoletniej kariery muzycznej w czasie której przemierzył setki tysięcy kilometrów i zagrał ponad tysiąc koncertów w całej Europie. Rupasoff to duet, w którym występuje razem z perkusistą Zsorgavalti. W czasie koncertu dochodzi do nieustannych eksplozji na linii bas i perkusja, toreb wspomagane są dżwiękami generowanymi przez syntezator. Wielbiciele Sabot powinni być zachwyceni. Koncert jest częścią europejskiej trasy tego zespołu.
Link video:
Bilety: 10/12




























